I edycja projektu TOTALNA METAMORFOZA

Akcja metamorfozy » I edycja projektu TOTALNA METAMORFOZA

Rozpoczęliśmy akcję TOTALNA METAMORFOZA. Przed Dominiką nie lada wyzwanie.
Jesteśmy już po pierwszym tygodniu działania.

Co się wydarzyło w tym tygodniu?
Dominika przeszła badania antropometryczne, czyli dokonaliśmy szczegółowej analizy składu ciała. Następnie została ułożona tygodniowa dieta urozmaicona i zbilansowana. Oprócz diety, Dominika rozpoczęła już treningi z trenerem personalnym Karolem Francem.

Kilka słów o Dominice: 31 lat, szczęśliwa mężatka, mama dwojga dzieci.

  • Waga: 83,8 kg, tkanka tłuszczowa 39,2% (32,8 kg), tkanka wisceralna 6, wiek metaboliczny: 46.
  • Talia: 104 cm
  • Biodra: 120 cm
  • Udo: 72 cm
  • Łydka: 41 cm
  • Biceps: 32

Przed nami długa droga. Jednak akcja METAMORFOZY ma być początkiem pracy nad sobą, zmiany na lepsze, przekonaniem, że warto inwestować w siebie, by cieszyć się zdrowiem przez długie lata.

Relacja uczestniczki projektu – Dominiki Frąckiewicz

PIĄTY DZIEŃ METAMORFOZY

Metamorfoza zaczęła się od diety i samodzielnych ćwiczeń. Ściśle trzymam się przepisów i ustalonych godzin posiłków. Nie jestem głodna ani smutna. Oczywiście słodycze pojawiające się w zasięgu mojego wzroku - nadal kuszą, ale powstrzymuję się. Pierwsze samodzielne ćwiczenia nie przyszły mi tak łatwo. Starałam się z całych sił, jednak nie byłam w stanie wykonać zalecanej liczby powtórzeń - zrobiłam ich mniej a starałam się jak najdokładniej odtworzyć schemat ćwiczeń. Zajęcia w klubie Pure z trenerem osobistym pokazały mi, że moja kondycja jest bardzo kiepska - balast kilogramów mojego ciała sprawia, że bardzo szybko się męczę - ale nie poddaję się. Wiem, że ćwiczenia kardio poprawią z czasem moją wydolność. Ćwiczenia siłowe z kolei bardzo mi się podobają i chętnie je wykonuję - jak na razie widzę, że najsłabsze mam ręce. Motywację w skali od 1-10 mogę ocenić na 8. Zobaczymy jak będzie później. Trener juz zapowiada, że będzie dokręcał śrubę...

DZIESIĄTY DZIEŃ METAMORFOZY

Mięśnie nie przestają boleć- ciągle zakwasy. Wiem przynajmniej, że coś sie dzieje w moim organizmie. W poniedziałek 1h ćwiczeń w KLUBIE PURE -ABT z Maćkiem. To był taki wycisk, że rano schodząc do pracy z mojego czwartego piętra musiałam trzymać się poręczy, a przede mną cały tydzień ćwiczeń. Maciek pełen energii zagrzewał dziewczyny do walki i z uśmiechem na ustach powtarzał: jeszcze tylko 8,8,8 -hehe to była jazda. Ćwiczenia z trenerem personalnym - Karolem również zwiększają intensywność: większe obciążenie na ręce i nogi podczas ćwiczeń siłowych, dłuższy trening cardio. W domu w tym tygodniu 2x opanowałam skalpel - na pewno idzie mi lżej niż w poprzednim tygodniu. Nadal ściśle trzymam się diety. Najmniej pasują mi otręby i jogurt naturalny, ale zaciskam zęby i jakoś daję radę - mówię sobie, że za trzy godzinki będzie wypasiony obiad lub kolacja, których porcje są tak duże, że z trudem zjadam wszystko - może zmniejszył się mój żołądek? Wchodzę na swoją starodawną wagę i wskazówka jest jakby niżej - ale jak jest prawda okaże się już w przyszłym tygodniu podczas profesjonalnych pomiarów w studiu Be Beauty u Ani Kisielewicz - mojej kochanej dietetyczki. Trzymajcie kciuki.

PO TRZECH TYGODNIACH METAMORFOZY

Czuję się świetnie!!! Weekend trochę mnie przerażał, bo wprowadzono program oczyszczający: koktajle z pomarańczy,jabłka i pietruszki oraz z selera, siemienia lnianego i czosnku. Muszę jednak powiedzieć, że moje obawy zostały rozwiane. Po pierwsze: smakowało całkiem całkiem. Nienawidzę selera, a w koktajlu totalnie nie czułam jego smaku. Po drugie: czuję się lżejsza i moje ciało się zmienia. Dziś na pełnych obrotach...Miałam okazję skorzystać z zabiegu Vella Shape II w Studio Urody Be Beauty - było gorrrrąco , ale do zniesienia - czego się nie robi, żeby dobrze wyglądać. Już się nie mogę doczekać kolejnego zabiegu, bo pierwsze efekty (napięcie skóry) widoczne są już dzisiaj. Następnie pomiary u mojej kochanej dietetyczki Ani Kisielewicz - chwila prawdy... Okazało się, że jest dobrze: spada procentowy udział tkanki tłuszczowej, waga i obwody. Najbardziej zaskoczył nas wszystkich obwód mojej talii - 13 cm mniej niż na początku metamorfozy!!! SZOK!!! Jestem mega szczęśliwa! A na koniec dnia wycisk w klubie JATOMI PURE FITNES z naszym trenerem osobistym Karolem Francem - 15 min rower, 45 min trening siłowy górnych partii ciała z wykorzystaniem urządzeń, 30 min trenażer - orbitrek. Padam z wycieńczenia, ale rano wstaje nowy dzień i nie oglądam się za siebie...lecimy naprzód.

5 TYGODNI ZA MNĄ...

Dieta na kolejny tydzień przypadła mi do gustu. Sola w sosie śmietanowym z brokułami - mniam. Zresztą na jadłospis narzekać nie mogę. Posiłki są zróżnicowane, zdrowe, a przy tym ich przygotowanie nie wymaga wielkiego poświęcenia. Śnadanie, II śniadanie, obiad i podwieczorek szykuję tego samego dnia rano i zajmuje mi to najwyżej pół godzinki. Ale...straszna rzecz się stała..... zjadłam w niedzielę kawałek ciasta - ale było pyszne. Nie żałuję...wiem tylko, że muszę ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Weekendy są pełne pokus, ale wierzę w siebie - nic mi nie przeszkodzi. W sobotę usłyszałam od Jolci, że znikło z mojej twarzy zmęczenie - to mnie bardzo podniosło na duchu. Dzięki Jolcia - tego mi było trzeba. Ćwiczenia z Karolem coraz bardziej dają się we znaki - mięśnie nie przestają mnie boleć, a do tego w tym tygodniu wprowadziliśmy interwały...o "kurrrrrczaki”, ale to jest masakra!!! myślałam, że „wypluję” płuca. Ale każdego dnia rano wchodzę na moją - jak już wspominałam pradawną - wagę i jest dobrze. Zabiegi w Be Beauty są rewelacyjne - trwają godzinkę, trochę bolą - ale do zniesienia. Bardzo przyjemnie spędzam ten czas. Spotkania na szkoleniach z psychodietetyki są świetne. Jestem osobą dość sceptyczną i raczej ciężko mi wierzyć w jakieś "czary mary", ale gdy choć przez chwilkę postaram się pomyśleć tak, jak sugeruje Coach, wykonać jakiś ruch w kierunku zmiany własnego nastawienia i jakby jakaś żaróweczka nad głową się zaświeciła - to działa! Siła autosugestii Uwierz w siebie - pokochaj siebie...hmmm łatwo powiedzieć. To nie jest takie proste - myślałam. Nie da się wszystkiego zrobić od razu. Zaczynam od małych kroczków, zauważam swoje pozytywne cechy, akceptuję słabości - daję sobie czas i możliwość popełniania błędów....jakoś wszystko się poukłada w mojej głowie. Może nie od razu, ale mi się nie spieszy.... będzie dobrze.

PO SZEŚCIU TYGODNIACH...

Wyniki pomiarów są dla mnie zadowalające. Ostatni tydzień był dla mnie ciężki, bo zaatakował mnie jakiś wstrętny wirus i nie mogłam uczestniczyć w treningach z Karolem w klubie Pure. Żałuję, bo mimo astronomicznego ( jak dla mnie) wysiłku, a co za tym idzie – zmęczenia - jestem silniejsza i chętniej przeglądam się w lustrze. Często mam dość - mówię: 'nigdy więcej', ale kiedy nie ćwiczę - brakuje mi tego. Przede mną walka z interwałami...grrrr. Dzisiejsze pomiary wykazały, że ubyło mnie w sumie 30 cm w obwodach! To dla mnie mega sukces. Jestem lżejsza niż na początku o 5,9 kg! I choć to nie jest jakiś zawrotny wynik - cieszę się. Mój dieto coach ciągle mnie wspiera - dzięki Aniu! Polubiłam tę dietę ( no może z wyjątkiem tych jałowych jogurtów naturalnych - ale mus to mus :-)) Vella shape u Kasi w Be Beauty - rewelacja! Ktoś by powiedział : ból i relax (2w1) dziękuję, do widzenia haha, a ja właśnie to lubię - zabiegi są efektowne i to się liczy.

DWA MIESIĄCE!!!

Minęło już 8 tygodni zmagań z własnymi słabościami i pokusami. Psychicznie podupadłam... Wyjazd Ewy i kilka zawalonych terminów bardzo negatywnie wpłynęły na moją motywację. Nie mogłam znaleźć sobie miejsca, nie miałam też z kim o tym porozmawiać. Tak się złożyło, że wszystkie ważne dla mnie osoby były "poza moim zasięgiem" Ale nic...daję sobie pozwolenie na "gorszy czas"... Po prostu tak się stało... i nie ma co tego dłużej rozdmuchiwać. Przepracowałam to w sobie i teraz mi już lżej. Diety pilnuję, co zaskakuje moich znajomych. Znają mnie jednak z innej strony - słodyczożercy Tym bardziej dumna jestem z siebie, gdy przechodzę obojętnie obok miseczki pełnej słodyczy, którą niemal każdego dnia w pracy koleżanki stawiają na moim biurku... Dziewczyny się nie powstrzymują - ja TAK. "Respect". Ostatnio atakuję program TURBO Ewy Chodakowskiej - masakra. Interwały non stop przez 40 min. Jak ona to robi??? Szok - no ale walczę ( padnij , powstań). W HARMONII podczas warsztatów z Przemkiem coraz bardziej się otwieram, zaczynam dostrzegać swoje wady i zalety w kontaktach z innymi. Staram się akceptować swoje słabości, próbuję uwierzyć w swoją siłę. Nie jest to proste, zwłaszcza gdy dźwiga się na grzbiecie bagaż, który ciężko samodzielnie wypakować...To jest moja praca...praca nad sobą...to jest mój czas...czas na zmianę!

Już dawno nie czułam się tak dobrze. Choć treningi z Karolem dają mi ostro w kość, nie zniechęca mnie to do samodzielnych ćwiczeń. Ćwiczę 6 x w tygodniu wylewając siódme poty. Moja kochana dietetyczka podsuwa mi coraz to ciekawsze pomysły na realizację treningów w domu. Nie zawsze jestem tak szybka i tak "perfekcyjna" jak prowadzący, to i tak jestem dumna z siebie, że potrafię wytrwać do końca. Zakończyłam już warsztaty z psychodietetyki z Przemkiem Pieczyńskim. To była dla mnie niezwykła podróż z niezwykle mądrym przewodnikiem. Myślę, że jestem gotowa rozpocząć nową drogę... W procesie metamorfozy niezmiennie towarzyszą mi wspaniałe kobiety: Anna Kisielewicz - dietetyk i mój "motor", Kasia Brąś - kosmetolog, właścicielka studia urody Be Beauty. To właśnie tam jestem poddawana serii zabiegów Vella Shape II, które działają cuda: ujędrniają ciało, modelują sylwetkę, rozbijają tkankę tłuszczową i sprawiają, że skóra jest gładka. Polecam wszystkim!!!! Dodatkowo korzystam z serii zabiegów oczyszczających i pielęgnujących twarz: Kwasy ( m.in Migdałowy) oraz maska Herbal. Na skórę mojej twarzy mają świetny wpływ - moi znajomi efekty dostrzegli już po pierwszym zabiegu. Czeka mnie jeszcze sporo niespodzianek... Jestem wielką szczęściarą!!! dzięki!!! Ostatnio kuzynka zapytała: "a czy coś by się stało gdybyś zjadła coś słodkiego?" Nie, nic by się nie stało! Zaszłam już tak daleko, ale wiem jak ciężka to praca, a jeszcze cięższa walka ze słabościami i "uzależnieniem" choćby od "czegoś słodkiego". Nie odetnę się od słodkości, ale gdy przyjdzie na nie czas - nie będzie już tak jak dawniej (cała tabliczka czekolady na raz), teraz będę je smakować.


 



I edycja projektu TOTALNA METAMORFOZA



Dzisiaj oficjalnie do naszej akcji METAMORFOZY dołączyła pani Ewa Irosz, która otrzymała plan żywieniowy oraz treningowy na najbliższe dwa tygodnie. Zostały też wykonane badania antropometryczne oraz pomiary.
Ewa Irosz: 23 lata, mężatka, mama pięciomiesięcznej Mai:-)

  • Waga: 65,3 kg
  • zawartość tkanki tłuszczowej: 32,7%
  • zawartość tkanki tłuszczowej w kg: 21,4
  • tkanka wisceralna: 3
  • wiek metaboliczny: 34
  • Talia: 83 cm
  • Biodra: 106 cm
  • Udo: 58 cm

Liczymy na wasze wsparcie. Trzymajcie kciuki:-)

Relacja uczestniczki projektu – Ewy Irosz
Kilka słów od Ewy po tygodniu walki:-)

"Już kolejny dzień metamorfozy za mną. Na diecie czuję się dobrze, posiłki są sycące i smaczne. Na treningach trener daje nam wycisk, ale trzeba dać coś z siebie, żeby później dużo zyskać. Najtrudniejsze dla mnie nie są jednak treningi ale silna wola. Na każdym kroku pojawiają się jakieś słodycze, a to czekolada, a to ciastka i ciężko jest powiedzieć "nie". Jednak trzeba to przetrwać i przezwyciężyć swoje słabości. Najważniejsza jest wiara w samą siebie, a ja wierze, że dam radę:) Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo szczęśliwa, bo w końcu w moim życiu jest jakaś zmiana, której już od dawna potrzebowałam".

Mija już trzeci tydzień metamorfozy. Wczoraj po raz pierwszy miałam wykonywany zabieg Velashape II. Był on dość bolesny, pierwszy siniaki już się pojawiły, ale trzeba troszkę przeboleć dla efektów końcowych. Na treningach jest coraz lepiej, jeśli chodzi o zajęcia z psychodietetykiem są one rewelacyjne. Rozmowy z Przemkiem Pieczyńskim naprawdę wiele dają i możemy odkryć w sobie nowe możliwości. Mam coraz więcej pozytywnej energii, która napędza mnie do dalszych działań. Na diecie jest mi coraz łatwiej. Już widok słodyczy nie kusi, ani nie wprawia mnie w zły nastrój. Najtrudniejszy moment do tej pory to był miniony weekend, kiedy miałam oczyścić swój organizm koktajlem pietruszkowym. Ale dałam radę. Wiele osób wspiera mnie i Dominikę, za co naprawdę dziękuję! Najważniejsze jest to, że widać efekty! Waga spada, chociaż nie ona gra główną rolę a pozytywne nastawienie i wiara w samą siebie.

Minął już miesiąc mojej metamorfozy. Przyznam szczerze, że na początku myślałam, że nie wytrzymam na diecie, że po kilku dniach wrócę do starych nawyków żywieniowych, że nie mam na tyle silnej woli, aby zawalczyć o siebie. Jednak okazało się co innego. Naprawdę posiłki są bardzo smaczne, a przede wszystkim sycące. Nie brakuje mi ani słodyczy, ani kebabów:) Na dodatek moje samopoczucie jest rewelacyjne! Na siłowni trener nadal daje nam wycisk ale już mnie to tak nie męczy jak na początku, kiedy moja kondycja była wręcz zerowa. Teraz z uśmiechem jadę na trening, z uśmiechem z niego wracam i nie mogę się doczekać kolejnego! W domu również ćwiczę jednak o wiele bardziej wolę treningi z Karolem:) Na warsztatach z psychodietetyki z Przemkiem Pieczyńskim poprawiamy swoją kondycje psychiczną. Dzięki rozmowom możemy podnieść swoją samoakceptację i wiarę w siebie. Wiemy już, że żeby zaakceptować samą siebie trzeba zmienić tok myślenia, który do tej pory bardzo nas ograniczał. Zabiegi VelaShape II są rewelacyjne! Fakt, że są bolesne, a ja niestety jestem straszną panikarą, ale efekty są widoczne. Poprawił się wygląd moich nóg, z których nie byłam zadowolona, a teraz coraz bardziej zaczynam je lubić:) Jeszcze 2 miesiące przed nami, ale podejrzewam, że już będzie coraz łatwiej, bo mam więcej zapału i pozytywnej energii do działania i zawalczenia o samą siebie!

W minionych tygodniach metamorfozy nastąpiły duże zmiany. Ubyło mi kilka centymetrów oraz kilogramów co sprawiło, że ponownie mieszczę się w spodnie sprzed ciąży! Niestety musiałam przeprowadzić się do mojego rodzinnego miasta przez co nie mogę uczestniczyć na treningach z Karolem, ale za to staram się codziennie ćwiczyć w domu. Po zabiegach VelaShape II zauważyłam duże zmiany. Moja skóra stała się bardziej jędrna. Wiem, że przede mną jeszcze długa droga ale nadal wierzę w siebie! Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają szczególnie Annie Kisielewicz, która zaangażowała się całą sobą, aby zmienić nasze życie! Dziękuję również Przemkowi Pieczyńskiemu za "złote rady", Karolowi za niezły wycisk:) oraz Dominice, która jest naprawdę świetną osobą!

Czuję się coraz lepiej! Mało tego, że mieszczę się w ubrania sprzed ciąży, niektóre już są za duże! Kiedy patrzę w lustro widzę, jak bardzo opłaca się ciężka praca. Chociaż muszę przyznać, że teraz już nie jest mi ciężko. Najgorsze były początki. Przywykłam już do diety i ćwiczeń i sama sobie się dziwię jak kiedyś mogłam objadać się słodyczami i nie dbać o formę! Dwa razy w tygodniu chodzę na zumbę, którą polecam naprawdę każdemu! Nie dość, że to świetna zabawa, która naprawde bardzo odpręża i pozwala zapomnieć o codzienności to na dodatek gubi się przy niej całe mnóstwo kalorii! Dodatkowo 2 razy w tygodniu chodzę na ćwiczenia siłowe do pure. Nie zawsze mam czas na ćwiczenie w domu ale staram się chociaż raz w tygodniu takie wykonywać. Bardzo przypadły mi do gustu ćwiczenia z MelB. Poza tym codziennie chodzę na długie spacery. Czas staram się spędzać jak najbardziej aktywnie. Przyznam się szczerze, że czasem zdarzy mi się zjeść "coś słodkiego" ale naprawdę bardzo rzadko. Znajomi i rodzina widzą zmiany nie tylko w moim wyglądzie ale przede wszystkim w psychice. Coraz więcej uśmiechu pojawia się na mojej twarzy. Dostałam szansę, wiem że drugi raz takiej bym nie miała, dlatego bardzo dziękuję za to, że mogę brać udział w tak rewelacyjnym przedsięwzięciu jak "Totalna metamorfoza"! Przede wszystkim dziękuję Ani Kisielewicz za wsparcie jakie od niej dostaję mimo, że na odległość. Naprawdę bardzo dziękuję!

  • Ewa walczy o lepszą wersję samej siebie
  • Ewa w naszej poradni dietetycznej
  • Ewa w klubie fitness Pure Gorzów Wlkp
  • Ewa Irosz
 



Akcję metamorfozy kończymy 17 listopada. Wtedy też odbędzie się sesja zdjęciowa. O efektach poinformujemy wkrótce. Studio Urody Be Beauty składa podziękowania wszystkim osobom, instytucjom, które współpracowały z nami w ramach I edycji projektu TOTALNA METAMORFOZA.

W szczególności podziękowania należą się:

  • Karolowi Franc (trener personalny)
  • Beacie Klepaczewskiej (fotografka)
  • Klubowi PURE JATOMI FITNESS (Galeria NoVa Park Gorzów Wlkp.)
  • Przemysławowi Pieczyńskiemu
  • Perfumerii Douglas (Askana Gorzów Wlkp.)
  • Sylwii Matulis (Galeria Fryzur)
  • Natalii Ziółek (sklep Lady Club Gorzów Wlkp.),
  • Studio Urody Be Beauty Gorzów Wlkp.


Poradnia dietetyczna

Studio Urody BE BEAUTY to wyjątkowe miejsce dla każdego.

Wyjątkowy klimat dla wyjątkowych ludzi - takich jak Ty

To miejsce odsłoni przed Tobą magię pielęgnacji Twojego ciała na najwyższym światowym poziomie. Tylko tutaj poczujesz się naprawdę sobą... Spokój, relaks, przyjemne wnętrze - tutaj czas zatrzymał się dla Ciebie.


Anna Kisielewicz - Dietocoach


 
 
Poradnia dietetyczna
ul. Niepodległości 28
66-400 Gorzów Wlkp.
 
507 682 780